CORIOLIS Sabbah 7 e01: Przybycie

Promienie Słońca wyłaniającego zza planety Kua oświetliły rdzawe, stalowe płyty zewnętrznego poszycia statku Sabbah 7, rozpadającej się jednostki, kruszyny na tle, stacji kosmicznej Coriolis, centrum Trzeciego Horyzontu. Tak mniej więcej wyglądało otwarcie naszej pierwszej sesji w Coriolis RPG. Zapraszam na raport i kilka myśli ogólnych.

Pierwsza sesja w 2018 dla całej ekipy była spotkaniem po dłuższej przerwie około światecznej. W naszym graniu czuć było lekką rdzę. Wybór padł na Corilis RPG, a stare sentymenty do m.in. Gasnących Słońc odżyły. Na początku mieliśmy grać w Alienopodobny horror, ale małe przetasowanie tuż przed sesją sprawiło, że zagraliśmy wstęp do minikampani. Więcej na temat Coriolis możecie przeczytać u Jaxy lub zapoznać się z Quickstartem na stronie wydawnictwa Free League/Fria Ligan.

Mnie do Coriolis przyciągają dwie rzeczy: po pierwsze klimaty bliskowschodnie, które pobudzają wyobraźnię i inspirują mnie fabularnie (w Degenesis bardzo lubię Jahammedan). Po drugie jestem świeżutko po lekturze Modyfikowanego Węgla Richarda Morgana, świetnej powieści sf, od dawna chciałem też pobawić się w coś bardziej militarnego, gdyż duże wrażenia zrobiła na mnie Forta Michała Cholewy. Te pozycje są dla mnie wyznacznikiem klimatu sf w jaki chciałbym podążać. Stąd mój wybór padł na postać kosmicznego najemnika Rashada, kóry jest mała wypadkową Takeshi Kovacsa i pozbawionych złudzeń żołdaków z Forty.

ZAŁOGA SABBAH 7:

  • MG (Włodi)
  • Sierżant Rashad (WekT), żołnierz, najemnik, weteran
  • Cyrus Sistani (Pelnor)  technik cyfrowy, wysoko urodzony
  • Fetu  (Pan Dżej) mechanik, cichy zaklinacz maszyn

Skład drużyny ustalił się krótko przed spotkaniem, nie budowaliśmy jeszcze relacji
i charakterów postaci, te rodziły się spontanicznie na sesji i rozkwitną pewnie
do następnej przygody.

To była, krótka, intensywna sesja. Po godzinnym wprowadzeniu do systemu i mechaniki graliśmy dwie godziny. Wszyscy wyszli z sesji z usatysfakcjonowani.

PRZEBIEG SESJI:

  1. Przylot na stację Coriolis.
  2. Dokowanie i targi z urzędnikiem (parkingowym)
  3. Spotkanie w szynku Starego Ahmadiego- dawnego dowódcy Rashada
  4. Rozpoznanie w wielkim lobby siedziby Syndykatu
  5. Cyrus pozyskuje sojusznika, Rashad terroryzuje sojusznika (innego)
  6. Starcie z piratami, kradnącymi statek syndykatu.
    Rashada (ledwo) udało się ocalić, statku nie.
  7. Wejście Korto (przyszły patron??) i sił porządkowych Syndykatu (rychło w czas…)

Moim zdaniem sesja była ciekawym przypadkiem. Ze względu na to, że z góry ustaliliśmy sobie czas sesji 20:00-23:15 wszystko szło bardzo szybko. Tempo, sprawna mechanika (o niej później), krótkie intensywne sceny, uproszczone opisy- bardzo slajdowe przedstawienie świata (odpowiednie do narzuconego tempa), przeskoki między scenami. Powiem nawet, że jak na Włodiego i naszą ekipę to była bardzo surowa (okrojona z nadmiernej estetyki i artyzmu) sesja. I była dobra.

Dygresja: Nie dziwię się, że Netflix wziął się za Modyfikowany Węgiel. Ze względów narracyjnych ta powieść to gotowy scenariusz. Podziała na konkretne sceny, brak wypełniaczy i ozdobników, szybkie przeskoki od konkretu do konkretu. W taki sposób myślę od kilku lat (odkąd czasu brakuje) o konstrukcji fabularnej sesji. (kiedyś wreszcie napiszę cała notkę o tzw. maksymalizacji sesji). I w tę stronę podążyła opowiesć.

Zimny sztylet blasku słońca tnie przez szczelinę bulaju- przerywa sen. Przebudzenie oznacza ból zużytego ciała. Ciągnę moje ciało na mostek, sztywno, noga za nogą.  Hologramy odczytów, odbijają się w cybermasce Cyrusa, po mojej prawej kolorowe światła łamią się na usmarowanej gębie Fetu, który szepcze: -Dom. Frontowe wizjery ukazują olbrzymią, czarną bryłę, mieniący się milionami świateł Coriolis.

404e13c1980763550c0ea3afe2fa9dd2
artwork by Dusty Crosley

Malowniczy wstęp kosmicznego świtu rozpoczął przygodę. Spotkanie z urzędnikiem w doku było ładnie wystawioną piłeczką ( trochę jak kosmiczne przybycie Jacka Sparowa do Port Royal) przypominającą o tradycji targowania się w kulturach wschodu i okazją do przetestowania mechaniki (i o tym, że w naszym kosmicznym trzosie widać dno). Ugadanie się z urzędnikiem na trzecią cześć ceny to dla Cyrusa (wysokie social skills), wspartego kompaniami, bułka z masłem.lorenz-hideyoshi-ruwwe-conservator-walk-final-s

Dalej, szybkie przejście,  windy, przejazd,  wejście na tętniący życiem, barwami tkanin i aromatami przypraw, substancji, nieskończony suk Coriolis.

W zasadzie w tym momencie nie wiedziałem jeszcze co robimy. Przybyliśmy tu, jak to mają w zwyczaju poszukiwacze przygód, po zlecenie. We wstępie było coś o tajemniczej planecie na skraju znanego układu, ale było to dość mglista informacja.

Cały początek wyszedł nam trochę kwadratowo. Nie czuliśmy jeszcze świata i swoich postaci, ale szliśmy na żywioł i cisnęliśmy tempo bez nadmiernego roleplayu.

Kolejny typowy przystanek- knajpa. Po żarciu na statku (kto wie, ile trwał lot), przydałaby się odmiana. Zadeklarowałem kram grillowy Starego Ahmadiego. Obraz mojej postaci zaczynał powiększać się. Stwierdziłem, że czasach wojskowych służyłem pod Ahmadim, szkolił mnie, a teraz na emeryturze osiadł na Coriolis. Udany test na wypytywanie, dwie szóstki i stary znajomy dał nam informację o tym, że Syndykat poszukuje ludzi takich jak my (lekko upraszczam). Zanim ruszyliśmy dalej postanowiłem wrzucić jeszcze coś od siebie.

Jeszcze kilka kroków. Ciężkie stopy stają wreszcie na zakurzonych płytach stacji. Klik. Przełącznik cybernetycznych mieśni aktywizuje mój uplift. Bół jak, seria z igłowca, wypręża mnie do pionu, zaciskam zęby i przytrzymuje za słupek trapu. Potrzebuję dawki Oporu. Oby Ahmadi miał jakiś nowy kontakt. Sprawy zmieniły się pewnie przez kilka lat, kiedy mnie nie było.

RELACJE I SKAZY

Jednym z elementów tworzenia drużyny/postaci w Coriolis jest wybranie dla siebie  jakiegoś sekretu/cechy związanej z profesją oraz określenie rodzaju relacji łączącej z pozostałymi postaciami. Wybieraliśmy je na szybko przed sesją z list przy profesjach.

087a73ed6c90eb916153af6effe482c3
kapitan Molik (artwork by Sam Hogg)

Przed sesją wybrałem obrazek swojej postaci (patrz wyżej). Zakapior z charakterystyczną blizną, która musi mieć swoją historię. To pewnie pamiątka z walki z piratami, na razie bez szczegółów, ale winnym jest kosmiczne ścierwo, kapitan Molik- mój nemezis.

Fetu (postać Dżeja) ocaliła mi życie w walce, może ta blizna to pamiątka tamtej sytuacji. Natomiast z Cyrusem (wiedziałem, że Pelnor będzie szpanował technicznymi skillami) moim jedynym powiązaniem jest respekt do umiejętności (jeśli kiedyś zawiedzie, mogą wyjść z tego ciekawe sceny).

Po sesji ustaliliśmy, że wszyscy powinniśmy mieć związki z Bashish (może to mała stacja, może asteroida, może planetka). Cyrus był tam na placówce badawczej uniwersytetu. Czy wtedy zaatakowali piraci lub ktoś inny?

Należało też wybrać skazę dla swojej postaci. Za dobrze pasujące do weterana, o dość wątpliwym sposobie prowadzenia się, było uzależnienie od narkotyku (też z listy) o nazwie Opor. Postanowiłem tym uzależnieniem pograć na sesji. Rashad powoli stawał się nerwowy i popędliwy- co ładnie zagrało w agresywnym finale.

Pozostawiłem Fetu i Cyrusa przy posiłku i przeskoczyliśmy do następnej sceny. Zgodnie z moją instrukcją przybyli pod statuę Ikony Władcy Losu, niedaleko siedziby Syndykatu. Dałem im  zobaczyć deal w cieniu targowiska kiedy dokonuję zakupu przochów. Drużyna zignorowała możliwe uciechy otoczenia ruszyła do Syndykatu.

Minęliśmy reprezentacyjnych strażników i otworzyło się przed nami wielkie lobby wypełniona kontrahentami, śmigającymi po poziomach dronami. Tygiel informacji,  frakcji oraz dobijanych targów. To była moment, aby Pelnor pokazał swoją zajawkę na możliwości technologiczne cyberpostaci. Cyrus momentalnie odciął się od świata rzeczywistego i pod przyłbicą swojego hełmu-maski, nałożył na przestrzeń hallu, rozszerzoną rzeczywistość danych, skanując połączenia i rozmowy (nie mamy doczytanego poziomu zaawansowania technicznego w Coriolis, ale pewnie dla zajawki warto będzie te możliwości Cyrusa zostawić- choć Pelnor ma też hegemoniczne zapędy ogarniania wszystkiego swoją postacią w opisach). Swoją drogą ciekawe czy taki skan jest legalny i Cyrus nie nadepnął komuś na cyfrowy odcisk- klientom lub Syndykatowi.

Przez całą sesję testy wychodziły nam nieźle (poza Dżejem, który zdał chyba tylko ostatni test) Cyrus doskanował się rozmowy piratów (od Molika) z przedstawicielem Syndykatu. Ten planował udostępnić im statek, aby dostali kontrakt, który nam się należał. Cyrus naznaczył nam gościa na mapie taktycznej, a dalsze działanie było dla mnie oczywiste: zatrzymać gościa z Syndykatu zanim dotrze do pana Korto (szychy z Syndykatu) przyklepać sprawę dla piratów. Niewiele myśląc ruszyłem za nim. Byłem przekonany, że towarzysze biegną tuż za mną.

OPISY I NARRACJA

Dżej miał po sesji uwagi do narracji, że opisy nie były dość przejrzyste, a otoczenie mało dokładne otoczenie. Mi opisy nie przeszkadzały, może poza ostatnią sceną (o której później), w której się trochę pogubiliśmy. Jak pisałem wcześniej, sesja była mocno slajdowa. Pędziliśmy z tempem i kolejnymi lokacjami w zasadzie podświadomie- złapaliśmy taki flow i po prostu wyobraźnia dopowiadała resztę (surowość była wpisana w formę). Na większe opisy nie byłoby czasu (tym bardziej, że dłuższy pobyt i eksploracja Coriolis nie są w naszych planach).

Temat opisów byłby dobry na oddzielny wpis, ale zatrzymajmy się tu jeszcze na chwilę. Nasze sceny rozgrywały w olbrzymich przestrzeniach stacji kosmicznej: dok, targ, lobby, hangar. Jak opisać szybko i sprawnie sceny w takich lokacjach, gdy nie ma czasu na malowanie słowem całości?  Proponuję przeskakiwanie ze skali makro do skali mikro bez sytuacji pośredniej. Pierwsze część te 2-3 zdania ukazują ogólną sytuację wrażenia, najbardziej charakterystyczne cechy tej dużej przestrzeni (suk- harmider ludzi, feerie barw śiatła, i burza aromatów) potem od razu przeskakujemy do detalu sceny, akcentując jej smak, detal (mały stoliczek z plastiszkła, porysowany, plamy od sosu, przygarbiony Ahmedi stawia przed wami małe szklaneczki z żółtawym wywarem własnej roboty). Oczywiście jeśli specyfika otoczenia jest kolorem, a nie clou sceny. Szybkie zawężenie spektrum, rozmyte tło dla wyobraźni. Do 6. zdań i lecimy z tematem.

lower_city_by_solarsouth-db3sm35
POGOŃ I INTERESY

Pędzący Rashad potrącił kogoś i  parł dalej, nie zważając na to (najemnik myślał tylko celu). Znieważony osobnik okazał się być wyższego rodu, już zaczął wyciągać specjalny pistolet, oznakę statusu, by mnie ukarać, ale do akcji wkroczył, równy mu statusem, Cyrus Sustani. Powstrzymał atak dobrym testem społecznym. Co więcej Pelnor wyrzucił 2 szóstki, a ponieważ wolnych kości było sporo to, zdecydował się na przerzut pozostałych kości za punkt ciemności. I tak dzięki 3 szóstce zyskaliśmy sprzymierzeńca również zainteresowanego tematem wyprawy. Szlachcic nazywał się Barbani. Cyrus Sistani znał jego syna z Bashish. Podobno dzięki niemu nie potrzebowaliśmy już pomocy Syndykatu (Barbani, sam potrzebował wsparcia, a nasz Sabbah 7 ma parametry odpowiednie do instalacji potrzebnych podzespołów), ale Cyrus i Fetu dogadywali się ze szlachciem, a Rashad parł naprzód narozrabiać.

W tej scenie wyszedł pewien bałagan zrozumienia sytuacji.  Z podsłuchanej przez Cyrusa rozmowy, Rashad zrozumiał, że gość idzie do ważniaka, Korto dogadać sprawę piratów, że jeśli tam dotrze będzie za późno na kontrakt dla nas. Na to nie mogłem pozwolić. Rashad wbiegał na kolejne pietra. Ostatnie, na jednym sukcesie, przebył rzucając sią na lecącego w górę galerii drona. Następnie rzucił się na człowieka syndykatu, zanim zorientował się, że towarzyszy mu jeszcze dwóch piratów.

Teraz, gdy myślę na zimno o tej scenie to można powiedzieć, że trochę nam się ona rozpadła. Pozostali gracze nie postrzegali stawki tak samo jak ja, w związku z czym nie towarzyszyli mi, zajęli się BNem. Być może zabrakło współpracy między graczami- lepszej komunikacji, a może stawka powinna zostać lepiej wyartykułowana jako sprawa dla wszystkich. Co więcej ku mojemu zdziwieniu okazało się, że dorwałem człowieka nie przed salą syndykatu, ale przed grodzią do doku, w którym stał porządny przez piratów statek.

To tak, żeby lepiej zobrazować scenę. Galeria położona wysoko nad otwartem hallem, tuż przy grodzi. Rashad dzięki dobremu testowi chwyta gościa z Syndykatu za poły płaszcza, do nich zbliża się dwóch piratów, Natomiast nieświadomi niczego Fetu i Cyrus siedzą wiele pięter niżej i ugadują z Barbanim interesy.

Rashad po tym pędzie, na głodzie, z pragnieniem roboty był niemalże w trybie berserkera. Już chciał wyrzucać gościa przez balustradę galerii, ale przyhamował.  Zreflektowałem się. Już ten lot na dronie wydawał mi się nieco zbyt heroiczny i niepasujący do zakładanej na wstępie bardziej realistycznej konwencji (choć jak teraz patrzę na ilustracje do Coriolis, to chyba nie). Rashad trzyma w swoich wielkich łapskach gościa, który nie wie o co chodzi. Najemnik mówi mu prosto, we właściwy dla siebie sposób:

– Molik to ścierwo i zbrodniarz !!! Nie rób z nim interesów!

Surowa wypowiedź, ale moim zdaniem dodaje coś do tego co zaszło na Bashish i prostotę zdyszanego żołdaka. Następnie dodałem, że mam dla niego lepszego partnera, Cyrusa Sistani. Te proste słowa dotarły do syndykatowca, a udany test społeczny Pelnora, sprawił że Rashad kolejny raz był zaskoczony dość wysoką rozpoznawalnością nazwiska Sistani (trzeba dopracować okoliczności poznania tych postaci). Jednocześnie gość odciął się od piratów, a ci zaczęli działać- postanowili uprowadzić statek syndykatu. Rashad, aby ich zatrzymać rzucił przez zamykaną śluzę, powalając na ziemię. Początek starcia był niezły, ale potem przyszła…

MECHANIKA

Słyszałem, produkty Fria Ligan (jest ich już kilka) bazują na ich własnej mechanice. Praktyka to potwierdziła. Coriolis ma rozwiązania mechaniczne, z którymi zetknąłem się przy okazji chyba ich pierwszego produktu, który próbowali wypuścić po angielsku SVAVEL WINTER, siarczanego fantasy (ostatecznie po angielsku ukazał się tylko quickstart i wprowadzająca przygoda- ciekawe produkty, które testowałem kilka lat temu). Nie będę się tu rozpisywał o szczegółach. Wszystko opiera się na prostym rzucie ilością kostek k6 równą atrybut+umiejętność. Należy mieć co najmniej jedną szóstkę, aby zdać test, potem im więcej tym lepszy efekt. Dużą zaletą jest to, że atrybuty są tylko cztery, a umiejętności jest kilkanaście. Do tego dochodzą jakieś małe bonusy od sprzętu czy specjalnych umiejętności. Mechanika jest szybka i przyjemna w obsłudze. Podoba mi się również rozwiązanie obrażeń psychicznych i fizycznych jako oddzielnych parametrów. We wspomnianych wcześniej Siarkach Zimy każdy z czterech atrybutów miał swój rodzaj obrażeń (fizyczne, magiczne, zwątpienie i zmęczenie- jakoś tak)

kostka
Szóstka wciągarki Fetu, która uratowa mnie od zostania Void Dancerem.

Ostatnio przy okazji porządkowania archiwum zastanawiałem się nad fabułą jednego z moich opowieści. Prowadziłem ten scenariusz na kaduFATE i w jednej ze scen olbrzymie znaczenie miało negatywne odpalenie aspektu gracza- wyszedł z tego świetny Twist dla fabuły. W settingu Coriolis jest coś takiego jak Ciemność, mechanicznie działa podobnie jak Dominowanie Ciemności w Klanarchii, za przerzuty i tego typu ułatwienia do testów MG dostaje punkty, którymi potem wspomaga przeciwników, spuszczając drużynie łomot- taki rodzaj taryfy wymiennej na linii Gracze/MG bardzo mi się podoba. Często mistrzowi gry brakuje mechnizmów do podbicia stawki w kluczowych scenach, konfrontacjach, a przecież taki wycisk jest także emocjonujący dla graczy. Dodatkowo, w powyższym rozwiązaniu dodatkowo gracze nie mogą mieć pretensji, bo sami dodawali na sesji boosty swoim adwersarzomi. My korzystaliśmy z tego rozwiązania w kilku testach, a Włodi w finałowej walce wykorzystał tę pulę z pełną brutalnością.

WALKA W DOKU

algol_stid

Machanicznie moja postać jest przypakowana i wytrzymała, byłem bardzo ciekaw jak sprawdzi się moja duża siła, wspomagane mięśnie i 9 punktów życia w starciu z dwoma piratami. Mogłem mieć jeszcze pancerz wspomagany i karabin, ale Rashad zostawił je na statku. W związku z tym zostały mi jedynie piąchy i nóż w starciu z dwoma przeciwnikami uzbrojonymi w elektryczne pałki. Starcie wyszło bardzo sprawnie i ciekawie. Powaliłem jednego, dostałem pałką, wstrząsy, ściemniałem, że nie żyję, uderzałem z zaskoczenia, ciąłem nożem w bebechy, potem ponowie zostałem sprowadzony do parteru i już nie czułem potrzeby wstawać (testy też nie wychodziły), zostałem na glebie, z jednym punktem zdrowia.

Starcie skończyło się tak, że Fetu i Cyrus przybyli z pomocą, ale na tyle późno, że mogli już tylko ściągnąć mnie na lince z rozszczelnionego doku (Fetu kolejny raz ocalił mi życie). Piraci odlecieli w kosmos, skradzionym statkiem (pytanie technologiczne czy statki stoją w dokach śluzach czy w jakiś sposób wlatują w atmosferę stacji to drugie jest bardziej efektowne, choć pewnie mniej naukowe). Na miejscu zdarzenie pojawiły się siły porządkowe Syndykatu.

PODSUMOWUJĄC

Świetna sesja, uproszczona, ale pełna emocji. Niestety postać Fetu miała chyba zbyt mało do roboty. Nie możemy doczekać się dalszego ciągu. Teraz chwila na dopracowanie, postaci, drużyny, poznanie sprzętu oraz mechaniki, złożenie statku. Przyda się też lepsze wgryzienie w setting. Na pewno opuszczamy Coriolis zająć się tą tajemniczą planetą na uboczu (jak w Forcie). Mnie ciekawi jakie będą warunki wyjściowe. Nabruździliśmy Syndykatowi i konsekwencje nas nie ominą. Jak przełoży się to na relacje w drużynie? Niedługo kolejny odcinek przygód załogi Sabbah 7

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s